Strzała zbłąkana – czym jest ryzyko w leśnym terenie
Dlaczego las nie wybacza błędów podczas strzelania
Strzała lub śrut wystrzelone w lesie z łuku, wiatrówki czy innej broni lekkiej mają jeden wspólny problem: bardzo łatwo znikają z pola widzenia, a nadal są śmiertelnie niebezpieczne. Drzewa, krzewy i ukształtowanie terenu tworzą złudne wrażenie „osłony”, ale w praktyce powodują raczej nieprzewidywalne rykoszety i przeloty.
Przeciętna strzała z łuku sportowego lub myśliwskiego wylatuje z prędkością rzędu kilkudziesięciu metrów na sekundę. W otwartym terenie może polecieć dobrze ponad 100 metrów, a przy łukach mocniejszych znacznie dalej. Śrut z wiatrówki, nawet rekreacyjnej, bez przeszkód dolatuje do kilkudziesięciu metrów, a przy mocniejszych konstrukcjach – dalej, wciąż z energią zdolną przebić skórę i kość.
W lesie tor lotu jest dodatkowo zaburzony przez gałęzie, konary i nierówny grunt. Pocisk może zmienić kierunek po kontakcie z drobną gałązką pod niewielkim kątem, wylecieć z zupełnie innej strony niż oczekiwano i trafić w coś, czego nie widać z miejsca strzelania. To sedno ryzyka związanego ze „strzałą zbłąkaną” w leśnym terenie.
Strzała zbłąkana – typowe scenariusze wypadków
Strzała zbłąkana to każdy pocisk, który opuszcza zaplanowaną strefę bezpieczeństwa strzelania i ląduje tam, gdzie nie powinien. Najczęściej nie jest to efekt skrajnej nieodpowiedzialności, tylko zlekceważenia kilku drobnych czynników naraz.
Najbardziej typowe scenariusze w leśnym terenie to:
- strzała oddana zbyt wysoko, przechodzi nad tarczą i leci dalej, za wzniesienie lub do sąsiedniego zagajnika,
- pocisk odbity od gałęzi tuż przed celem, zmienia kąt i trafia w bok ścieżki, gdzie idą ludzie,
- śrut z wiatrówki odbija się od twardego koryta strumienia lub kamienia, wraca w stronę strzelca albo osób stojących z boku,
- strzała przebija zbyt cienki lub zużyty kulochwyt i ląduje w niewidocznej z miejsca strzelania części lasu.
Wystarczy, że za linią drzew znajduje się ścieżka rowerowa, nieoznaczona droga zrywkowa lub popularne „skrótowe” przejście do parkingu. Osoba, która wybrała miejsce do strzelania „na oko”, nie ma szans uwzględnić wszystkich takich ścieżek, jeśli nie myśli w kategoriach stref i geometrii ryzyka.
Złudne poczucie bezpieczeństwa: krzaki i drzewa jako „tarcze”
Najczęstsza iluzja to przekonanie, że gęsty las zatrzyma wszystko. Gruby pień drzewa potrafi zatrzymać strzałę, ale pojedyncze drzewo czy kępa krzaków nie tworzą bezpiecznego tła dla osi strzału. Między pniami są luki, a gałęzie często jedynie odginają lub „kierują” strzałę gdzie indziej.
Krzaki z liśćmi wyglądają na szczelne, jednak w praktyce strzała potrafi przejść przez nie niemal bez hamowania. To dlatego strzelanie „w stronę gęstego lasu” nie stanowi żadnego zabezpieczenia. Dodatkowo liście i drobne gałązki utrudniają ocenę rzeczywistej odległości i przebiegu terenu za celem.
Podobnie bywa z pniami leżącymi w poprzek. Z daleka tworzą wrażenie solidnej przeszkody, ale często nad nimi jest wolna przestrzeń, a pod nimi luka, przez którą lecą nisko puszczone strzały. W połączeniu z nierównym gruntem i pagórkami szybko powstaje sytuacja, w której nawet przy teoretycznie „bezpiecznym” tle strzała zbłąkana ma otwartą drogę.
Strzelanie improwizowane kontra kontrolowane
Strzelnica sportowa czy myśliwska jest zaprojektowana tak, by nawet seria błędów strzelca nie doprowadziła do wyjścia pocisku poza teren obiektu. Zapewnia odpowiedni kulochwyt, odpowiednią odległość od zabudowań i dokładnie określone strefy bezpieczeństwa.
W leśnym terenie improwizowane „tory“ łucznicze lub „spontaniczne” strzelanie z wiatrówki często powstają bez przemyślenia. Ktoś znajdzie wolne miejsce, ustawi tarczę na pniu i zaczyna trening. Nie analizuje, co jest 50 metrów dalej, czy za niewielkim wzniesieniem nie biegnie droga, lub czy po drugiej stronie zagajnika nie ma popularnego miejsca na ognisko.
Różnica jest prosta: strzelnica zakłada, że ludzie uczą się na błędach – i buduje system, który te błędy amortyzuje. Improwizowane strzelanie w lesie bazuje na nadziei, że błędu po prostu nie będzie. To za mało, aby ryzyko zbłąkanej strzały utrzymać na akceptowalnym poziomie.
Ramy prawne i odpowiedzialność za strzelanie w lesie
Co wolno, a czego nie w polskich lasach
Strzelanie w lesie w Polsce nie jest dowolne. Przede wszystkim lasy państwowe są przestrzenią publiczną, w której obowiązują zakazy wynikające z ustaw i regulaminów nadleśnictw. Strzała zbłąkana w lesie państwowym to nie tylko problem moralny, ale potencjalne naruszenie prawa.
Broń palna wymaga pozwolenia i co do zasady używa się jej na strzelnicy lub w ramach polowania przez osoby uprawnione. Strzelanie z broni palnej w lesie poza polowaniem zorganizowanym zgodnie z przepisami jest praktycznie wykluczone. Łuk sportowy czy myśliwski oraz wiatrówka o energii poniżej progu broni palnej nie wymagają pozwolenia, ale to nie znaczy, że można z nich strzelać gdziekolwiek.
W regulaminach lasów często pojawia się zakaz używania broni, w tym pneumatycznej, oraz wykonywania czynności mogących zagrażać bezpieczeństwu osób i mienia. Do tego dochodzi ogólny obowiązek takiego korzystania z lasu, by nie stwarzać zagrożenia dla innych użytkowników. Strzała zbłąkana, która wyjdzie poza strefę bezpieczeństwa strzelania w lesie, łatwo stanie się podstawą do zarzutów o sprowadzenie niebezpieczeństwa lub narażenie na uszczerbek.
Las państwowy, prywatny, obwód łowiecki – różne sytuacje
W lesie państwowym jesteś gościem na terenie Skarbu Państwa. Tam kluczowe są przepisy ogólne oraz regulaminy nadleśnictw. Samowolne organizowanie „strzelnicy leśnej” może naruszać zakazy porządkowe, a w razie wypadku odpowiedzialność może być surowa.
Na prywatnym terenie leśnym właściciel ma większą swobodę, jednak nadal obowiązują go ogólne przepisy dotyczące bezpieczeństwa. Jeśli zaprasza innych na strzelanie, musi zadbać o bezpieczną strefę strzelania, oznakowanie i realne zminimalizowanie ryzyka dla osób postronnych, które mogą np. przejść drogą dojazdową czy ścieżką graniczną.
Obwód łowiecki to jeszcze inny przypadek. Polowanie odbywa się według ścisłych zasad, a strzały oddaje się wyłącznie do zwierzyny i tylko w określonych warunkach, przez osoby uprawnione. Urządzanie toru łuczniczego lub strzelania z wiatrówki w obwodzie łowieckim bez zgody dzierżawcy lub zarządcy obwodu może spowodować kolizję z gospodarką łowiecką, a w skrajnym wypadku – konflikt prawny.
Odpowiedzialność cywilna i karna za wypadek
Jeśli strzała zbłąkana zrani człowieka, odpowiedzialność może być zarówno cywilna (odszkodowanie, zadośćuczynienie), jak i karna (np. za nieumyślne spowodowanie uszczerbku na zdrowiu). To nie ma znaczenia, czy używałeś „tylko” łuku sportowego lub wiatrówki uznawanej za sprzęt rekreacyjny.
Postrzał zwierzęcia domowego (pies, koń) może skutkować roszczeniami ze strony właściciela, a przy gatunkach chronionych – również odpowiedzialnością za naruszenie przepisów o ochronie przyrody. Do tego dochodzą szkody w mieniu: przestrzelone tablice, uszkodzone samochody, elementy infrastruktury leśnej.
Strzała zbłąkana, która wyleci poza bezpieczną strefę strzelania w lesie, jest najczęściej interpretowana jako dowód na to, że strefa została wyznaczona niewłaściwie lub zaniedbano zabezpieczenia. Tłumaczenie, że „nie widziałem nikogo w pobliżu”, ma niewielką wartość, gdy teren jest ogólnodostępny.
Strzelanie w pobliżu dróg, zabudowań i szlaków
Ryzyko i odpowiedzialność rosną gwałtownie, gdy w pobliżu znajdują się drogi publiczne, zabudowania lub szlaki turystyczne. Prawo drogowe i przepisy o bezpieczeństwie ruchu drogowego traktują każde działanie zagrażające użytkownikom dróg bardzo poważnie. Strzała zbłąkana, która dolatuje w okolice drogi, to potencjalne sprowadzenie niebezpieczeństwa w ruchu lądowym.
Strzelanie w stronę zabudowań, nawet z przekonaniem, że „to daleko”, jest skrajnie ryzykowne prawnie. Pocisk, który trafi w okno, ścianę, elewację lub ogrodzenie, generuje realną szkodę i może być podstawą oskarżeń o zniszczenie mienia. Bliskość szlaków pieszych i rowerowych to natomiast dodatkowo presja społeczna – osoby postronne widzące strzelanie w lesie mają prawo czuć się zagrożone i wzywać służby.
Obowiązek udzielenia pomocy i wezwania służb
Jeżeli dojdzie do wypadku, obowiązek jest prosty: natychmiastowe przerwanie strzelania, zabezpieczenie miejsca i udzielenie pomocy. Dotyczy to nie tylko osób z grupy, ale także przypadkowych świadków i poszkodowanych, którzy znaleźli się w strefie zagrożenia.
Strzała w ciele człowieka lub zwierzęcia to stan nagły. Podstawową zasadą jest niewyciąganie strzały z rany, zabezpieczenie jej przed przemieszczaniem (np. opatrunkiem stabilizującym) i szybkie wezwanie pogotowia oraz – jeśli trzeba – służb leśnych lub policji. Ucieczka z miejsca zdarzenia to poważne obciążenie w ewentualnym postępowaniu karnym.

Podstawy bezpiecznej strefy strzelania – prosta geometria ryzyka
Linia ognia, strefa celu i strefa za celem
Bezpieczna strefa strzelania w lesie zaczyna się od prostych pojęć geometrycznych. Pierwsze z nich to linia ognia – wyobrażona prosta łącząca pozycję strzelca ze środkiem celu. Wzdłuż tej osi porusza się pocisk przy strzale idealnym, bez błędów i zakłóceń.
Druga to strefa celu – obszar wokół tarczy lub innego punktu, gdzie przyjmuje się, że większość strzałów powinna się zmieścić. Przy treningu rekreacyjnym może to być np. prostokąt o szerokości kilku metrów, obejmujący realne rozrzuty przy danej odległości.
Najważniejsza jest jednak strefa za celem, obejmująca wszystko, co znajduje się za tarczą, aż do miejsca, gdzie pocisk na pewno się zatrzyma. To właśnie tam najczęściej ląduje strzała zbłąkana – za wysoko oddana, odbita od tarczy lub przechodząca przez zbyt miękki kulochwyt. Jeśli strefa za celem nie jest bezpieczna, cała organizacja strzelania jest fikcją.
Korytarz bezpieczeństwa – odległości i marginesy
Praktycznie myślenie o bezpieczeństwie w leśnym terenie polega na zbudowaniu w głowie korytarza bezpieczeństwa. To obszar, w którym może znaleźć się każda realnie możliwa strzała, i który jest kontrolowany i bezpieczny. W osi korytarza przebiega linia ognia.
Korytarz ma długość (od strzelca do kulochwytu) oraz szerokość (na boki od linii ognia). Długość powinna obejmować nie tylko dystans do celu, ale także zapas na ewentualne przeloty. Przykładowo: jeśli strzelasz z łuku na 20 metrów, sensowne jest traktowanie jako strefy zagrożenia co najmniej kolejnych 30–40 metrów za celem.
Szerokość korytarza rośnie wraz z odległością i błędami celowania. Dla krótkich dystansów rekreacyjnych rozsądne jest przyjęcie kilku metrów w prawo i lewo od osi strzału jako strefy, w której absolutnie nie może być ludzi. Im dalej stoisz od celu, tym bardziej potrzebny jest większy margines boczny.
Kąty bezpieczeństwa i rola niewielkich odchyleń
Strzelec często bagatelizuje niewielkie odchylenie broni od linii celu. Kilka stopni w prawo lub w lewo wydaje się drobnostką. Jednak na dystansie 30–50 metrów te kilka stopni przekłada się na kilka metrów przesunięcia punktu trafienia.
Wyobrażenie sobie stożka zagrożenia pomaga. Punkt wylotowy strzały to wierzchołek stożka, tarcza jest w środku jego przekroju, a za tarczą stożek rozszerza się dalej. Każdy błąd w ustawieniu łuku lub wiatrówki, przy drgnięciu ręki lub potknięciu się, przenosi lot pocisku w obrębie tego stożka.
Z tego powodu niedopuszczalne jest ustawianie toru tak, że już kilka metrów za celem zaczynają się boczne ścieżki czy obozowisko, nawet jeśli „celujesz dokładnie w tarczę”. Strzała zbłąkana nie jest planowana – powstaje z połączenia niewielkich odchyleń, które w praktyce zawsze się zdarzają.
Do stożka trzeba doliczyć błędy zupełnie niezależne od umiejętności: podmuch wiatru, gałąź zahaczającą cię przy naciąganiu, śliskie podłoże pod nogami. W lesie to norma, nie wyjątek. Jeśli korytarz bezpieczeństwa jest wycięty „na styk” między drzewami, każdy taki drobiazg może wyrzucić strzałę dokładnie tam, gdzie jeszcze przed chwilą ktoś przechodził.
Bezpieczniej jest zawężać kąty dopuszczalnego strzału zamiast „wierzyć w skupienie”. Prosta praktyka: wyznaczasz skrajne punkty, do których wolno ci celować, np. dwa drzewa w tle, i nie oddajesz strzału, jeśli cel wypada poza ten wizualny sektor. Jeżeli w tym sektorze pojawi się człowiek, rowerzysta czy zwierzę – łuk w dół, przerwa, dopiero potem ewentualny powrót do strzelania.
Dobrze działa też zasada jednej, stałej linii ognia dla całej grupy. Wszyscy stoją na jednym froncie, nikt nie wysuwa się kilka metrów do przodu „bo ma krótszy dystans”. Kąty bezpieczeństwa są wtedy prostsze do kontroli, a prowadzący widzi, czy ktoś nie zaczyna obracać się z naciągniętym łukiem w stronę ludzi, sprzętu lub ścieżki dojazdowej.
Jeżeli nie jesteś w stanie wyznaczyć stożka zagrożenia w taki sposób, by w żadnym jego fragmencie nie pojawiał się ruch ludzi, samochodów lub zwierzyny gospodarskiej – to miejsce po prostu nie nadaje się na strzelanie. W lesie zawsze znajdzie się inny fragment, a jeśli nie, lepiej szukać legalnej strzelnicy niż liczyć na szczęście.
Bezpieczna strefa strzelania w lesie nie powstaje z samego przekonania o swoich umiejętnościach, tylko z połączenia rozsądnego miejsca, realnego kulochwytu i twardej dyscypliny w trzymaniu się wyznaczonego korytarza. To różnica między spacerem z łukiem a odpowiedzialnym treningiem w terenie, który nie kończy się tłumaczeniem przed poszkodowanym i służbami.
Wybór miejsca w lesie – gdzie w ogóle można rozważać strzelanie
Unikanie uczęszczanych obszarów
Pierwszy filtr to ruch ludzi. Miejsca przy popularnych parkingach, węzłach szlaków, miejscach biwakowych czy przy plażach leśnych odpadają z marszu. Nawet jeśli przez chwilę jest pusto, za moment może pojawić się rodzina z dziećmi albo grupa biegaczy.
Rozsądniej szukać fragmentów lasu odsuniętych od głównych ciągów. Często wystarczy przejść kilkaset metrów od dużej drogi leśnej i skręcić w boczną przecinkę, żeby ruch pieszy spadł kilkukrotnie. Mimo to trzeba się liczyć z pojedynczymi osobami, zbieraczami runa czy rowerzystami.
Odległość od dróg i zabudowań
Dystans od najbliższej drogi publicznej i zabudowań powinien być większy niż realny zasięg strzały zbłąkanej. Zapas musi uwzględniać strzał oddany pod kątem w górę, z maksymalnym zasięgiem lotu, a nie tylko standardowy tor treningowy.
Jeżeli w linii ognia lub za kulochwytem, w odległości kilkuset metrów, widać domy, zabudowania gospodarcze, place zabaw, boiska, parkingi lub ruchliwe drogi – to miejsce jest ryzykowne. Zmiana kierunku strzelania o kilkadziesiąt stopni często rozwiązuje problem lepiej niż szukanie wymówek.
Ukształtowanie terenu jako pierwszy filtr bezpieczeństwa
Najbardziej przyjazne są niecki terenowe, skarpy, naturalne dolinki. Strzelanie „w dół” w kierunku zbocza lub płytkiej doliny ogranicza zasięg strzały, bo grunt przejmuje energię pocisku. Płaskie, odsłonięte przestrzenie są znacznie trudniejsze do bezpiecznego zabezpieczenia.
Na niekorzyść działa strzelanie w górę stoku lub po linii grzbietu. Strzała przekraczająca kulochwyt znajdzie się wysoko nad poziomem gruntu, często nad linią drzew, co zwiększa dystans, na którym może zagrażać ludziom. W lesie stromizna bywa złudna – optycznie niewielka górka potrafi otworzyć tor lotu w stronę odległej drogi.
Widoczność w osi strzału
Strzelec powinien widzieć nie tylko cel, ale także tło za celem przynajmniej na dystansie kilkudziesięciu metrów. Gęste krzaki, młodnik czy zakręt drogi leśnej zaraz za tarczą to miejsce, w którym nie da się ocenić ryzyka.
Jeśli widoczność jest ograniczona pofałdowaniem terenu, łukami drogi lub zakrętami ścieżek, strefa za celem staje się „ślepa”. Lepszy jest przejrzysty, starszy drzewostan z czytelnym tłem niż pozornie „bezludne” chaszcze, w których ktoś może się poruszać bez świadomości, że za krzakami trwa strzelanie.
Ścieżki, drogi leśne i przejścia zwierzyny
Przecinki, linie pod liniami energetycznymi, drogi zrywkowe i ścieżki myśliwskie to naturalne korytarze ruchu – ludzi i zwierzyny. Ustawianie tarczy poprzecznie do takiego korytarza powoduje, że każdy, kto się tam pojawi, wchodzi w stożek zagrożenia.
Jeżeli w obrębie korytarza bezpieczeństwa przecina się ścieżka ze śladami świeżego ruchu (odciski opon, podkowy, tropy), lepiej zmienić miejsce lub przynajmniej ustawić kierunek strzelania tak, by ścieżka przebiegała poza stożkiem. Pojawia się też pytanie, czy w razie nagłego pojawienia się rowerzysty jest miejsce i czas na bezpieczne przerwanie serii.
Ocena presji turystycznej i sezonowości
Ten sam fragment lasu jest inny w niedzielne popołudnie niż we wczesny ranek w środku tygodnia. Lato i „długi weekend” to okres maksymalnego ruchu ludzi, grzybobranie generuje z kolei nieregularny, trudny do przewidzenia ruch pieszy w głębi lasu.
Przed regularniejszym strzelaniem opłaca się po prostu kilka razy obejść okolicę o różnej porze dnia i tygodnia. Obserwacja śladów obecności (śmieci, popiół po ogniskach, liczne ślady opon) często mówi więcej niż mapa. Jeśli miejsce bywa używane do nieformalnych spotkań, imprez czy biwaków, lepiej poszukać spokojniejszego rejonu.
Relacja z leśnikiem i zarządcą terenu
Przy częstym korzystaniu z tego samego obszaru sens ma rozmowa z lokalnym leśniczym lub innym przedstawicielem nadleśnictwa. Nawet jeśli nie dojdzie do formalnego „zezwolenia na strzelanie”, taka rozmowa daje ogląd planowanych prac, szlaków zrywkowych, stref ochronnych i fragmentów szczególnie wrażliwych.
Leśnik zwykle wie, gdzie koncentruje się ruch turystyczny i gdzie w praktyce są najmniej uczęszczane części obrębu. Może też zwrócić uwagę na okresy wyłączania pewnych fragmentów z ruchu ze względu na gospodarkę leśną czy ochronę przyrody. To pomaga uniknąć konfliktów, zanim powstaną.
Naturalne i sztuczne kulochwyty – zatrzymanie strzały w lesie
Naturalne kulochwyty z ukształtowania terenu
Najbardziej oczywisty naturalny kulochwyt to wysoka, stroma skarpa ziemna lub nasyp, w który strzela się „pod górkę”. Grunt przyjmuje energię strzały, a ryzyko rykoszetu jest niewielkie, o ile w podłożu nie ma kamieni ani dużych korzeni na powierzchni.
Dobrym rozwiązaniem jest też dno niewielkiej niecki lub jaru, gdzie tarcza stoi przy tylnej ścianie, a strzelec jest wyżej. Wówczas każdy pocisk, który przeleci cel, kończy lot w ścianie jaru. Należy jednak wykluczyć ścieżki prowadzące górą tej skarpy w osi strzału.
Drzewostan jako tło – kiedy to zła praktyka
Ustawianie tarczy „przed ścianą lasu” tak, że tło stanowią pnie drzew, wydaje się intuicyjne, ale ma kilka poważnych wad. Strzała trafiająca w twardy pień pod ostrym kątem może rykoszetować w nieprzewidywalnym kierunku, często bocznie do linii ognia.
Pnie nie tworzą też szczelnej bariery – między drzewami są przerwy, przez które pocisk może przelecieć dalej, zwłaszcza przy wysokim strzale. Do tego dochodzi ryzyko uszkadzania drzew licznymi trafieniami, co przy większej liczbie treningów staje się realnym problemem z punktu widzenia gospodarki leśnej.
Wykorzystanie zwałów drewna i innych elementów gospodarczych
Na zrębach lub przy drogach często leżą zwały drewna do wywozu. Kuszą, żeby wykorzystać je jako tło lub podparcie dla tarczy. To ryzykowne z kilku powodów: drewno jest elementem pracy leśnej, okolica bywa miejscem ruchu maszyn, a same kłody potrafią odbijać strzały pod nieoczekiwanymi kątami.
Podobnie jest z pryzmami kamieni, betonowymi elementami, ścianami starych budynków gospodarstwa leśnego. Twarde podłoże to większa szansa na rykoszet. Z punktu widzenia bezpieczeństwa dużo lepsza jest warstwa miękkiej ziemi, piasku lub specjalnego materiału pochłaniającego energię pocisku.
Proste, przenośne kulochwyty dla łuku i wiatrówki
W leśnym treningu dobrze sprawdzają się lekkie, przenośne kulochwyty. Dla łuku mogą to być modułowe bloki z pianek lub prasowanej słomy, za którymi ustawiony jest większy „ekran” z materiału łuczniczego pochłaniającego energię strzały. Taki zestaw daje podwójną barierę: cel i tło.
Do wiatrówki stosuje się najczęściej metalowe kulochwyty pudełkowe lub większe skrzynie z odpowiednim wypełnieniem (np. granulatem gumowym), nastawione tak, aby cała oś strzału wpadała w środek powierzchni czynnej. Za skrzynią i tak przydaje się dodatkowy ekran z drewna czy bel słomy, który przejmie sporadyczne przestrzały lub rykoszety.
Kulochwyt warstwowy – kilka barier zamiast jednej
Bezpieczny układ w lesie to kilka kolejnych warstw. Najbliżej strzelca jest tarcza, za nią gruby bloczek materiału zatrzymującego, jeszcze dalej ekran tekstylny lub słomiany, a dopiero potem naturalne tło terenu, najlepiej skarpa ziemna.
Taki „kanapowy” układ znacznie zmniejsza szansę, że pojedynczy błąd lub uszkodzony element przepuści strzałę. W praktyce, nawet jeśli lot zacznie się od rykoszetu na tarczy, kolejne warstwy wyhamują pocisk, zanim dotrze do strefy, w której mogą znaleźć się ludzie.
Stabilność i odporność kulochwytu na warunki terenowe
Kulochwyt w lesie musi być stabilny mechanicznie i odporny na wiatr, nierówne podłoże oraz lekkie uderzenia. Tarcza przewracająca się przy każdym podmuchu powoduje niekontrolowane strzały w inne miejsce niż planowane, zwłaszcza gdy dzieje się to w momencie wypuszczania cięciwy.
Stojaki powinny mieć szeroką podstawę,
